Niedawno skończyłam warsztaty interwencyjne u klienta z branży wysokich technologii.
I po tej mocno angażującej interwencji mam kilka lekcji.

Sytuacja?

  • duże spadki sprzedaży
  • duże zwolnienia w sprzedaży łącznie z menedżerem, który według firmy nie poradził sobie z kryzysem
  • strach, frustracja i poczucie żalu w zespole
  • konflikt z HR, który jest kojarzony z oprawcą (słowa uczestników)
  • wzajemne przerzucanie się winą, oczekiwaniami i pretensjami
  • masa niewspierających przekonań i starych nawyków na wszystkich płaszczyznach

Przyczyna?

  • lider, który przykrywał problemy i chronił zespół przed konfrontacją z rynkiem i organizacją
  • lider, który nie ma wizji ani pomysłu na strategię, ani gotowości do eksperymentowania i szukania nowych rozwiązań
  • lider, który uczynił z organizacji złego policjanta a siebie jako tego dobrego, który myślał, że wspiera zespół izolując ich od reszty świata tym samym ograniczać jego rozwój i hamując samodzielność
  • przekonanie, że jak jestem liderem na rynku to ludzie w organizacji nie muszą się rozwijać
  • przekonanie, że w kryzysie wynik zrobi się naciskami i zwiększoną presją
  • przekonanie, że ludzie rozwijają się przez zbieranie doświadczeń i to wystarczy
  • przekonanie, że jak organizacja (HR) nie organizuje szkoleń to nie można się rozwijać
  • brak zaufania między poszczególnymi członkami zespołu, do lidera i organizacji

I takie moje wnioski i lekcje:

  1. Każdy człowiek i każdy zespół ma potencjał, ale to, w jakim stopniu go wykorzysta, zależy od wizji i strategii lidera oraz od jego umiejętności uwalniania potencjału w ludziach.
  2. Lider, HR, ekspert czy trener to też człowiek – odczuwa, podejmuje decyzje zgodnie z emocjami i za fasadą asertywności, kategoryczności, gniewu i całego wachlarza trudnych zachować często kryje się lęk, frustracja, poczucie bezsilności.
  3. „Bezduszna firma, która wyzyskuje i nie wspiera” to nie jest sztuczny twór, który straszy. Firma to ludzie, którzy podejmują decyzje i sami zgotowali sobie to piekło. Na szczęście można to zmienić. Wystarczy w drugim człowieku dostrzec człowieka: poznać go, zrozumieć, zaakceptować i najzwyczajniej w świecie mu zaufać. To może zmienić wiele trudnych sytuacji.
  4. O ile łatwiej byłoby prowadzić biznesy i zespoły, gdyby zakładać dobre intencje, a nie doszukiwać się u drugiej osoby podstępów i z góry ukartowanych strategii.
  5. Zawód trenera i coacha zawsze będzie miał zapotrzebowanie, bo ludzie coraz mniej ze sobą rozmawiają i z tego biorą się nieporozumienia, przekonania i cały ciąg zdarzeń, który powoduje masę wyzwań i katastrofalnych w skutki decyzji.

Po raz kolejny uświadamiam sobie, jak duża odpowiedzialność spoczywa na barkach liderów bo przecież na koniec dnia każdy człowiek chce spojrzeć sobie w lustro i pomyśleć albo powiedzieć: „stary, możesz dziś być z siebie dumny, zrobiłeś kawał dobrej roboty…”
Gdyby liderzy z takim przekonaniem szli codziennie do pracy to i wyniki i satysfakcja z pracy byłaby na innym poziomie.

Cieszę się, że wybrałam taki zawód i taką rolę. Dzięki temu moje wyniki i moja satysfakcja stale rośnie.
Czego i Wam życzę.

Z liderskimi pozdrowieniami,
Beata

Bądźmy w kontakcie, zapraszamy Was razem z Jakubem B. Bączkiem serdecznie na grupę facebookową Mistrzowski Biznes w 90 dni:
https://www.facebook.com/groups/MistrzowskiZespolw90dni/